Mogłabym pisać godzinami o mojej skórze, która tak sobie poszalała, że stała się totalnie nie do opisania. Skórę na twarzy udało mi się doprowadzić po dobrych kilku miesiącach do normalności, bo po wakacjach była tak przesuszona, że wyglądałam jak po jakiś bardzo chemicznych – kwasowych zabiegach. Krem nawilżający, aloes i nawilżające maseczki dały radę, no i teraz wyglądam całkiem „przyjemnie”. Jednak twarz jak twarz, ale nogi to dopiero historia. Zawsze czułam, że coś mi się nie podoba, szorstka skóra, sucha, nie elastyczna, mało jędrna. Wiecznie coś. Nie mogłam znaleźć złotego środka, bo jak „cudowny balsam” jakkolwiek by nie był reklamowany. nie potrafił zrobić za wiele ze skórą na nogach (uda, łydki).

Przeglądając „internety” trafiłam na reklamę szczotki do masażu. Jako że jestem ogromną fanką masażu i od czasu do czasu lubię sobie pójść na masaż, szczególnie pleców(uwielbiam jak mnie ktoś ściska, uciska gniecie na plecach), tak też doczytałam, że szczotka potrafi zdziałać cuda. Nie wiele myśląc postanowiłam „muszę ją mieć”. Tak też to małe cudo trafiło do mych rąk. No i zaczęła się przygoda 🙂

Może najpierw krótko o samej szczotce.

Wykonana w 100% z roślin – oprawa z drewna bukowego, włosie z kaktusa agawy oraz bawełniana przepaska na dłoń, która jest świetna, bo bardzo fajnie i wygodnie trzyma się szczotkę w dłoni. Jest całkowicie naturalnym przyrządem do domowej pielęgnacji ciała. Regularne szczotkowanie zapewnia elastyczność skóry, stymuluje układ odpornościowy oraz poprawia samopoczucie.

Kilka słów o stosowaniu, czyli o tym masażu:

Ciało należy masować delikatnymi ruchami w kierunku serca. Regularne stosowanie zapewni nam elastyczność skóry – i Ja się z tym zgadzam. Uwierzcie mi, że nigdy nie miałam skóry na udach tak gładkiej, tak elastycznej, nawet po najlepszym peelingu. To jest coś niesamowitego jak moja skóra, po dość krótkim stosowaniu szczotki się zmieniła. Gładka, elastyczna, przyjemna w dodatku, z usuniętym martwym naskórkiem – a teraz uwaga HIT – zauważalnie zmniejszył się cellulit, który naprawdę był widoczny. Producent mówi Nam o tym, aby skórę szczotkować 3 razy w tygodniu, tak też to u mnie wygląda, że 3 czasem 4 razy w tygodniu wykonuje sobie właśnie taki masaż. Na początku masaż wydawał mi się dość bolesny, ale wiadomo skóra musi się przyzwyczaić, po kilku szczotkowaniach była i jest to już dla mnie przyjemność.

Szczotka nadaje się do szczotkowania nie tylko nóg, które ja uwielbiam masować, ale też całego ciała. Pamiętajmy, aby brzuch i stawy masować kolistymi ruchami. Nogi i ręce długimi i posuwistymi ruchami, w kierunku serca, zgodnie z przepływem limfy. Szczotkując biust, pozbywamy się złogów limfatycznych powstałych od noszenia biustonosza. Możemy też masować sobie dekolt czy skórę pod pachami, jednak wiadomo, ze względu na grubość włosia robimy to delikatniej niż np. na nogach. Do masażu szczotką nie używamy olejków, balsamów i innych specyfików. Wykonujemy masaż na sucho. Ja po wykonanym masażu dopiero balsamuje sobie skórę 🙂

Ta szczotka działa naprawdę cuda. Jak już pisałam skóra na nogach przeszła ogromną metamorfozę. Produkt wart jest swojej ceny (na stronie Lullalove możecie ją zakupić za 49,99 zł ).

Jak to mówią „mała rzecz, a cieszy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *