Lipiec minął tak szybko, że wydaję mi się jakby w cale nie miał tych 31 dni 🙂 Ale chyba tak już jest, że w wakacje dni lecą Nam przez palce 🙂

No nic zapraszam na kilka migawek 🙂

Moje ukochane goździki ogrodowe 🙂

Cisza, spokój – magiczne miejsce 🙂 Totalne odludzie. Kiedy człowiek żyje w mieście docenia to że są jeszcze w Polsce takie miejsca, gdzie „zasięg” mizerny, gospodyni która Nas gościła gotuje „prawie jak mama”, a na krzakach rośnie tyle malin, że można jeść do oporu 🙂 Było cudownie 🙂 Jednym słowem – wsi spokojna, wsi wesoła 🙂

Zdjęcie może nie wyraźne, ale była atrakcja w postaci karmienia cielaczka 🙂 Skubany miał tyle siły, że ledwo dawałam radę, radość dziecka bezcenna 🙂 Matka cała pogryziona przez muchy 😉

Jeden z moich ulubionych kubków był z Nami na wakacjach 😉

Dama na statku podczas rejsu po kanale Augustowskim 🙂

A tutaj karmienie kucyka Stasia. Rok temu, za nic do konika nie chciała podejść, a teraz, nie dość że go karmiłam to uwaga !!!! Jeździła na Stasiu …. uwierzcie. że dla Nas to był szok. że tak chętnie wsiadła na kucyka, a wręcz rwała się do niego 🙂 Rośnie mi ta córa i zmienia się z dnia na dzień 🙂

A po spokojnej wsi, przyszedł czas na morze 🙂 Teraz też spokojne, byliśmy w Niechorzu. Na jakiś wielki tłok nie było co narzekać, mimo że nadmorska miejscowość to spokojnie, na plaży mnóstwo miejsca, wiecie w dobie tego wirusa, jakoś tak wszystko inaczej, tak ciszej spokojniej. Chociaż my byliśmy w lipcu, a teraz od przyjaciółki z Kołobrzegu dostaję wiadomości że po Naszym wyjeździe (bo i Kołobrzeg i ciocię Paulę musieliśmy odwiedzić) to turystów mnóstwo. Nie wiem, może to właśnie nam się taki spokojniejszy czas trafił, ale to dobrze 🙂

Byliśmy w Motylarni. Piękne miejsce, motyle ogromne, latają wokół człowieka, siadają, no coś niesamowitego 🙂 Trzeba tylko dobrze patrzeć pod nogi, co by żadnego nie nadepnąć 🙂

Kiedy tatuś robi kanapki dla dziecka 🙂

Wiatr we włosach i te sprawy 🙂 Przejazd koleją wąskotorową – radość ogromna 🙂

Największy bezkres miłości jaki widzę :*

Zagroda żubrów 🙂 Zobaczyła żubry, po czym usłyszeliśmy „chodźmy stąd bo strasznie śmierdzą” 😉

No co zrobisz 🙂

Alicja ma ostatnio ostrą manię na „Ja sama” „Mamo tato ja sama jestem już dorosła” …. tak więc „Ja sama” w drodze na latarnię morską 🙂

Wdrapała się na latarnię i przybiła piątkę 🙂 A widok piękny 🙂

Zachód …

I co z tego że „coś tam pokropiło”. Dziewczyna przygotowana nawet na wakacjach – kalosze, parasolka i do przodu 🙂 A przecież skakanie po kałużach jest najlepsze 🙂

Nie ma to jak u „babci Eli i dziadka Stanly’ka ” 🙂 W maju powstała piaskownica, a teraz trampolina 🙂 Dziecko wybawione na całego 🙂

Alicja nie dość, że całe życie ma wakacje, to obchodzi trzy razy urodziny 😉 U jednych dziadków, u drugich no i w domu 🙂 I tak dziewczyna co chwilę świętuje, w tym roku marzeniem i życzeniem był tort z Maszą 🙂 Ten był akurat „wybuchowy”, ale solenizantka zadowolona 🙂

W tym miejscu byliśmy już drugi raz. Pierwszy raz Ala miała roczek, cieszyła się po zwierzątka chodziły wokół niej i można je było dotknąć, ale teraz po upływie dwóch lat, kiedy dziecko mi urosło, to dopiero była radość z karmienia sarenek 🙂 Wiem, że pojedziemy tam jeszcze pewnie nie jeden raz 🙂

Powrót do domu i świeże kwiaty w wazonie 🙂

 

Świeże kwiaty w domu uwielbiam, ale zapach świeżego, domowego chleba po powrocie to jest to ! Zawsze dodaję płatków owsianych, a ostatnio też odkryłam najlepszą przyprawę, a mianowicie „Suszone pomidory z oliwkami”. Noż kurde nieskromnie dodam, lepszego chleba nie jadłam 🙂

Inna Bajka 😉 Takie cuda dorwałam w Lidlu – całkiem dobre, może troszkę jak dla mnie za dużo kakao, ale to już kwestia każdego z osobna 🙂

Alicja dostała w prezencie ciastolinę, myślałam że jak to dziecko, zaraz „zapomni”, ale ona „mieli” tę ciastolinę tak często, że nie chce mi sie wierzyć 🙂

Tak „długich” kwiatów jeszcze nie dostałam 🙂 Ciężko było znaleźć odpowiedni wazon, ale udało się 🙂 Na pewno już wiecie, że uwielbiam kwiaty w domu, a jeszcze dostać kwiaty, tak po prostu, od serca, totalnie kiedy się nie spodziewam to już bajka 🙂

Wózek dostała od babci w grudniu, jednak lalek tam nie wozi 😉 Często za to gości tam Myszka Minnie, ostatnio wózek ma „nowe życie”, często towarzyszy Nam na spacerach 🙂

I to by było na tyle 🙂

Widzimy się w migawkach z sierpnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *